Przejdź do głównej zawartości

Equipment

Sprzęt - bardzo ważna część sportu jeździeckiego. I nie chodzi mi o najbardziej modne kolory czapraków (choć miło nam je urozmaicać) w danym sezonie. Sprzęt jest ważny ze względu na poziom zagrożenia zdrowia w tym sporcie. Dobry sprzęt to nie tylko tzw "lans", ale również ochrona własnego zdrowia oraz zdrowia swojego partnera, którym jest koń. Właśnie z tych powodów warto zainwestować w bardzo dobrej jakości kask, popręg, ochraniacze itd.

Kask. Chroni naszą głowę przy wszelkich wypadkach i upadkach. Mówi się, że dobry kask po poważnym upadku powinien pęknąć i zostać wyrzucony. Ja w swoim życiu miałam już sytuację, w której spadłam idealnie pod konia, który po mnie przegalopował. Kask był do wyrzucenia, ale moja głowa przeszła ten wypadek nawet bez wstrząsu mózgu. Jaki kask mi pomógł uratować życie i zdrowie? Charles Owen. Dlatego bardzo je polecam, choć do tanich nie należą, są warte swojej ceny. Nowe modele Charlesa mają i dobre systemy wentylacyjne oraz dobrze chronią naszą głowę.
W ostatnim czasie również używam kasku Smashield i muszę przyznać, że swoją lekkością i dobrą wentylacją przekonuje mnie do siebie.


Akcesoria skórzane. Czemu nie powinniśmy kupować najtańszych ogłowi i popręgów? Ogłowia i popręgi ze słabej jakości skóry mogą szybciej pękać a tym samym stwarzać zagrożenie podczas jazdy. Oprócz tego dobry popręg to również popręg, który nie odparzy naszego wierzchowca. Dbajmy o komfort naszego partnera. Jakie firmy sobie cenię ja? Bardzo polecam firmy takie jak Kentaur oraz Parkur. Oferują sprzęt nie aż tak drogi, a bardzo dobrej jakości. Mają produkty nie tylko, które wytrzymują wiele lat (jeden napierśnik mam ok 5lat już), ale które są komfortowe dla koni (sprawdzone na delikatnych siwych koniach, które mają większą skłonność do odparzania się).



Siodła. Dobre siodło to nie tylko ładny wygląd. Przede wszystkim dobre siodło to dla mnie komfort pracy. Wybierając sobie siodło nie zapominajmy o dobrym dopasowaniu go do siebie i swojego konia!  Źle dobrane siodło do jeźdźca to złe usadzenie, a zatem problemy nie tylko przy skokach, ale również w codziennej pracy (zły dosiad wpływa na reakcje naszego konia). Źle dobrane siodło do konia to często problemy z kręgosłupem lub łopatkami, co często skutkuje rozpoczęcie się buntowania konia pod wpływem np. złego ucisku.
Przy temacie siodeł, również warto pamiętać o podkładce, która amortyzuje wstrząsy i jest cennym dodatkiem nie tylko w trakcie skoków, ale również w codziennej pracy.

Strzemiona. Nie tylko ich kolor powinien być dla nas istotny! Ja bardzo sobie cenię dwa rodzaje strzemion. 1 - aluminiowe z "tarką", które sprawdzają się nawet w deszczowe dni (nie wypadają), tutaj polecam sprawdzone przeze mnie strzemiona Kentaura. 2 - strzemiona amortyzujące. Świetne do codziennej pracy, odciążają kostki i kolana, niestety przy deszczowej pogodzie czasem się wysuwają spod nogi przez gumę na stopce.


Ochraniacze. Chronią naszego konia przed różnymi urazami, zaczynając od delikatnych zadrapań i ran, przez nabijanie nakostniaków, aż po poważniejsze kontuzje. Tutaj polecam ochraniacze Veredusa. Używam jednych i tych samych od ponad 8lat na różne konie, na zawody i nadal są w świetnym stanie. Nigdy koń mi się od nich nie odparzył, nie ściągną ich podczas startów, ani nie zrobił sobie w nich krzywdy. Cena nie jest ich zbyt niska, ale patrząc na ich wytrzymałość to warto poczynić ten zakup.

Jeśli macie jakieś swoje zaufane marki to z chęcią je poznam. W przypadku pytań o inny sprzęt, o którym nie wspomniałam, odpowiem. Wyżej wymienione marki to marki przeze mnie sprawdzone. Nie uważam, że inne są złe, lecz te wypróbowałam i mogę polecić.

Pozdrawiam! ;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy wpis.

Przyszedł koniec roku, a razem z nim przychodzi czas na podsumowania.
Dla mnie rok 2016 był rokiem pełnym zmian. Zaczęły się one już od stycznia kiedy to sprzedałam jednego z moich koni - Peryla. Nie wiem jak Wy, ale ja strasznie się przywiązuje do swoich zwierząt, dlatego każde zmiany dotyczące rozłąki z nimi nie są dla mnie łatwe. Nawet jeśli staram się nie wiązać zbyt emocjonalnie z nimi to i tak to mi się nie udaje w 100%.

Jednak rozstanie z Perylem było pikusiem w porównaniu z rozstaniem z jednym z najważniejszych, jak i nie najważniejszego konia w mojej całej "karierze" sportowej. Haristello zakupiłam jako świeżo zajeżdżonego czterolatka. Nie był to łatwy koń o łatwym charakterze, zwłaszcza dla osoby, które nie pracowała dotąd z młodymi końmi. Jednak Hary zawsze, od samego początku był koniem, który kochał skakać. Początki naszej współpracy nie należały do łatwych i przyjemnych jednak czas pokazał, że warto było się nie poddawać. Po ładnych paru latach współpracy, raze…

Poza treningami.

Kiedy coś robię, podchodzę do tego poważnie i pochłania mnie całą. Tak samo jest z jeździectwem. Jestem w stajni u mojego konia 7 dni w tygodniu. Wiem, wiem ... szaleństwo! Koń pod siodłem chodzi 5dni  w tygodniu, w tym raz w tygodniu skacze. Co robi w pozostałe dwa dni? Jeden dzień to dzień lonży, raz w celu rozluźnienia, innym razem w celu rozbudowy pewnych partii mięśni w terenie, na górkach. Jeden dzień w tygodniu to dzień wolny totalnie od pracy. Mój koń wtedy wychodzi na padok i robi co chce. Czasem stwierdzam, że jest urodzony pracoholikiem, bo po godzinie na padoku kręci się przy wyjściu i szuka mnie wzrokiem. (jakiś nienormalny <śmiech>).

Jednak mój dzień w stajni poza treningami w "dni pracy" zawiera więcej zajęć. Wiele czasu poświęcam na relaks mojego konia. Poza masażami, które ma zapewniane co pewien czas przez naszą masażystkę oraz codzienną gimnastykę, lubimy wychodzić na wspólne spacery i korzystać z pięknej pogody. Dbamy również o pielęgnacje kopyt, si…