Przejdź do głównej zawartości

Dressage


Jestem skoczkiem. Nigdy nie marzyłam o startach w ujeżdżeniu jednak wiem jak istotną częścią wyszkolenia ono jest. Wszystkie moje konie, te młodsze i starsze, te które ze mną były krócej i te co był dużej w treningu stykają się w treningu z ujeżdżeniem. Uważam, że wplatanie elementów ujeżdżenia do codziennej pracy nie tylko wyrabia pewne partie mięśni u konia, których nie jesteśmy w stanie wyrobić jeżdżąc jedynie "po prostej", ale również sprawia, że koń staje się bardziej przepuszczalny, a kontrola nad nim jest co raz większa. Nie każdy koń musi umieć piruety i pasaże, ale warto pomyśleć w treningu o takich elementach jak ustępowania, łopatki, kontrgalopy, a może nawet i ciągi.


Wplatanie elementów ujeżdżeniowych nie wymaga wcale od razu zmiany siodła, jednak jeśli uda nam się przesiąść od czasu do czasu w ujeżdżeniówkę to rewelacyjna sprawa. Siodło ujeżdżeniowe inaczej usadza jeźdźca. Ja jako skoczek, który 99% treningów spędzam w skokówce zawsze na początku mam problem by się odnaleźć w siodle tak innym od mojego podstawowego, jednak zdradzę wam, że kiedy z ujeżdżniówki wracam znów w moją skokówkę to siedzę w niej jeszcze lepiej. Siodło ujeżdżeniowe, które jest inaczej zbudowane i wymaga innego dosiadu sprawia, że i u nas jeźdźców pewne partie inaczej zaczynają pracować. Dla tych co nie mają możliwości korzystania z ujeżdżeniówek polecam jeszcze nasz "ulubiony" kłus  ćwiczebny oraz jazdę bez strzemion.


Ja w najbliższym czasie planuje lonże, ale tym razem nie dla mojego konia, lecz dla wypracowywania jeszcze lepszego dosiadu u mnie.
My jeźdźcy musimy pamiętać, że dosiad to nie tylko nasza równowaga, która pomaga nam nie spadać w kryzysowych sytuacjach jak bryaknie konia, odskakiwanie czy zatrzymania,
dobry dosiad to również bardziej precyzyjnie wykonywane sygnały do naszego konia. Dobry dosiad również ułatwia komunikację z naszym koniem oraz jego rozluźnienie.

W moim życiu skoczka nawet trafiła się przygoda na czworoboku i muszę przyznać, że czasem miło porobić coś 'innego' i jeszcze zostać w tym docenionym ;)




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy wpis.

Przyszedł koniec roku, a razem z nim przychodzi czas na podsumowania.
Dla mnie rok 2016 był rokiem pełnym zmian. Zaczęły się one już od stycznia kiedy to sprzedałam jednego z moich koni - Peryla. Nie wiem jak Wy, ale ja strasznie się przywiązuje do swoich zwierząt, dlatego każde zmiany dotyczące rozłąki z nimi nie są dla mnie łatwe. Nawet jeśli staram się nie wiązać zbyt emocjonalnie z nimi to i tak to mi się nie udaje w 100%.

Jednak rozstanie z Perylem było pikusiem w porównaniu z rozstaniem z jednym z najważniejszych, jak i nie najważniejszego konia w mojej całej "karierze" sportowej. Haristello zakupiłam jako świeżo zajeżdżonego czterolatka. Nie był to łatwy koń o łatwym charakterze, zwłaszcza dla osoby, które nie pracowała dotąd z młodymi końmi. Jednak Hary zawsze, od samego początku był koniem, który kochał skakać. Początki naszej współpracy nie należały do łatwych i przyjemnych jednak czas pokazał, że warto było się nie poddawać. Po ładnych paru latach współpracy, raze…

Equipment

Sprzęt - bardzo ważna część sportu jeździeckiego. I nie chodzi mi o najbardziej modne kolory czapraków (choć miło nam je urozmaicać) w danym sezonie. Sprzęt jest ważny ze względu na poziom zagrożenia zdrowia w tym sporcie. Dobry sprzęt to nie tylko tzw "lans", ale również ochrona własnego zdrowia oraz zdrowia swojego partnera, którym jest koń. Właśnie z tych powodów warto zainwestować w bardzo dobrej jakości kask, popręg, ochraniacze itd.

Kask. Chroni naszą głowę przy wszelkich wypadkach i upadkach. Mówi się, że dobry kask po poważnym upadku powinien pęknąć i zostać wyrzucony. Ja w swoim życiu miałam już sytuację, w której spadłam idealnie pod konia, który po mnie przegalopował. Kask był do wyrzucenia, ale moja głowa przeszła ten wypadek nawet bez wstrząsu mózgu. Jaki kask mi pomógł uratować życie i zdrowie? Charles Owen. Dlatego bardzo je polecam, choć do tanich nie należą, są warte swojej ceny. Nowe modele Charlesa mają i dobre systemy wentylacyjne oraz dobrze chronią naszą…

Poza treningami.

Kiedy coś robię, podchodzę do tego poważnie i pochłania mnie całą. Tak samo jest z jeździectwem. Jestem w stajni u mojego konia 7 dni w tygodniu. Wiem, wiem ... szaleństwo! Koń pod siodłem chodzi 5dni  w tygodniu, w tym raz w tygodniu skacze. Co robi w pozostałe dwa dni? Jeden dzień to dzień lonży, raz w celu rozluźnienia, innym razem w celu rozbudowy pewnych partii mięśni w terenie, na górkach. Jeden dzień w tygodniu to dzień wolny totalnie od pracy. Mój koń wtedy wychodzi na padok i robi co chce. Czasem stwierdzam, że jest urodzony pracoholikiem, bo po godzinie na padoku kręci się przy wyjściu i szuka mnie wzrokiem. (jakiś nienormalny <śmiech>).

Jednak mój dzień w stajni poza treningami w "dni pracy" zawiera więcej zajęć. Wiele czasu poświęcam na relaks mojego konia. Poza masażami, które ma zapewniane co pewien czas przez naszą masażystkę oraz codzienną gimnastykę, lubimy wychodzić na wspólne spacery i korzystać z pięknej pogody. Dbamy również o pielęgnacje kopyt, si…