Przejdź do głównej zawartości

Poza treningami.

Kiedy coś robię, podchodzę do tego poważnie i pochłania mnie całą. Tak samo jest z jeździectwem. Jestem w stajni u mojego konia 7 dni w tygodniu. Wiem, wiem ... szaleństwo! Koń pod siodłem chodzi 5dni  w tygodniu, w tym raz w tygodniu skacze. Co robi w pozostałe dwa dni? Jeden dzień to dzień lonży, raz w celu rozluźnienia, innym razem w celu rozbudowy pewnych partii mięśni w terenie, na górkach. Jeden dzień w tygodniu to dzień wolny totalnie od pracy. Mój koń wtedy wychodzi na padok i robi co chce. Czasem stwierdzam, że jest urodzony pracoholikiem, bo po godzinie na padoku kręci się przy wyjściu i szuka mnie wzrokiem. (jakiś nienormalny <śmiech>).

Jednak mój dzień w stajni poza treningami w "dni pracy" zawiera więcej zajęć. Wiele czasu poświęcam na relaks mojego konia. Poza masażami, które ma zapewniane co pewien czas przez naszą masażystkę oraz codzienną gimnastykę, lubimy wychodzić na wspólne spacery i korzystać z pięknej pogody. Dbamy również o pielęgnacje kopyt, sierści i ogona. Oprócz tego mój koń słynie z uwielbienia do  przytulania. Żartobliwie nazywam go "moim dużym psem" ponieważ jest równie łasy na pieszczoty co większość znanych mi psów.

Po co to wszystko robię? Wierzę, że budowanie więzi i zaufania między koniem a zawodnikiem odbywa się w dużej mierze również poza treningami. Uważam, że koń silniej przywiązany emocjonalnie do człowieka jest w stanie więcej błędów mu wybaczyć, a zawodnik przebywając z nim więcej czasu może lepiej poznać swojego wierzchowca. Oprócz tego zależy mi na dobrym samopoczuciu mojego parkurowego partnera.

 





video

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy wpis.

Przyszedł koniec roku, a razem z nim przychodzi czas na podsumowania.
Dla mnie rok 2016 był rokiem pełnym zmian. Zaczęły się one już od stycznia kiedy to sprzedałam jednego z moich koni - Peryla. Nie wiem jak Wy, ale ja strasznie się przywiązuje do swoich zwierząt, dlatego każde zmiany dotyczące rozłąki z nimi nie są dla mnie łatwe. Nawet jeśli staram się nie wiązać zbyt emocjonalnie z nimi to i tak to mi się nie udaje w 100%.

Jednak rozstanie z Perylem było pikusiem w porównaniu z rozstaniem z jednym z najważniejszych, jak i nie najważniejszego konia w mojej całej "karierze" sportowej. Haristello zakupiłam jako świeżo zajeżdżonego czterolatka. Nie był to łatwy koń o łatwym charakterze, zwłaszcza dla osoby, które nie pracowała dotąd z młodymi końmi. Jednak Hary zawsze, od samego początku był koniem, który kochał skakać. Początki naszej współpracy nie należały do łatwych i przyjemnych jednak czas pokazał, że warto było się nie poddawać. Po ładnych paru latach współpracy, raze…

Equipment

Sprzęt - bardzo ważna część sportu jeździeckiego. I nie chodzi mi o najbardziej modne kolory czapraków (choć miło nam je urozmaicać) w danym sezonie. Sprzęt jest ważny ze względu na poziom zagrożenia zdrowia w tym sporcie. Dobry sprzęt to nie tylko tzw "lans", ale również ochrona własnego zdrowia oraz zdrowia swojego partnera, którym jest koń. Właśnie z tych powodów warto zainwestować w bardzo dobrej jakości kask, popręg, ochraniacze itd.

Kask. Chroni naszą głowę przy wszelkich wypadkach i upadkach. Mówi się, że dobry kask po poważnym upadku powinien pęknąć i zostać wyrzucony. Ja w swoim życiu miałam już sytuację, w której spadłam idealnie pod konia, który po mnie przegalopował. Kask był do wyrzucenia, ale moja głowa przeszła ten wypadek nawet bez wstrząsu mózgu. Jaki kask mi pomógł uratować życie i zdrowie? Charles Owen. Dlatego bardzo je polecam, choć do tanich nie należą, są warte swojej ceny. Nowe modele Charlesa mają i dobre systemy wentylacyjne oraz dobrze chronią naszą…